RSS
środa, 28 maja 2008
Odcinek dwunasty. Ostatni.
Pora już zakończyć tą brazylijską telenowelę pełną łez, cierpienia, kłamstw i bólu. Dziękuję za wszystkie piękne chwile, których było tak niewiele, ale jednak były. Żałuję, że Ci uwierzyłam. Więcej nie popełnię tego samego błędu. Nie będę miała okazji. Żegnam.
18:36, szaro-rozowy-swiat
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 kwietnia 2008
Zabiorę Cię właśnie tam....

Dziś czekając na niego cały dzień leżałam w łóżku i wspominałam jak to było kiedyś. Jak było nam dobrze.

Pamiętam jak pierwszy raz mnie objąl, pocałował. Jak powiedział, że mnie kocha. To było prawie trzy lata temu, ale pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Siedzieliśmy przytuleni, patrzyliśmy w gwiazdy. Było mi zimno więc mocno mnie przytulił. Był taki czuły, a ja taka szczęśliwa. Nic poza nim się nie liczyło. Tylko on, jego usta, to że jest obok, tak blisko. A gdy usłyszałam z jego ust te słowa, te dwa tak piękne słowa, rozpłakałam się ze szczęścia, a on tylko mocniej mnie przytulił. Scena jak ze snu, jak z pięknego filmu.

Teraz już mnie tak nie przytula, nie całuje. Czasem mu się zdaży, ale nie tak jak wtedy. Nie czuję w tym pocałunku takiej czułości jak kiedyś. Takiego uczucia.

Chciałabym, żeby te chcwile wróciły. Oddałabym wszystko, wszystko co mam, żeby choc na chwilę było tak jak kiedyś. Żeby znów rozpłakac się ze szczęścia, a nie z bólu.

Wybaczyłam mu po raz kolejny. Cieszę się, że jest przy mnie. Mimo, że jest strasznie chamski wobec mnie. Ale może w końcu zrozumie. Może się zmieni.

Dziwię się, ża nadal mam w sobie nadzieję. Że za każdym razem, gdy wracam do niego, ta mała iskierka znów się zapala. I tli się leciutko. Nie pozwolęj jej zgasnąc. Chociaż on codziennie wylewa na nią kubeł zimnej wody, to ona uparcie pali się dalej. Mimo, że czasem ten płomyk wypala ogromną dziurę w moim sercu, która krwawi i boli niemiłosiernie, nie pozwolę jej zgasnąc. Nigdy.

 

'Czekam na jeden gest, wiara jest moją siłą.

Jestem pewien, że wciąż potrzebujesz mnie.

Dzień przemija za dniem. Znów nam siebie ubyło.

Życie zbyt krótko trwa, więc zdecyduj się.

Dośc mam już pustych dni i świąt których nie było.

Między nami jest coś, nie zaprzeczaj mi.

Tyle mogę Ci dac. Solą życia jest miłośc.

Boisz się wielkich słów, to nie wstyd.

Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie jutra słodki smak.

Zabiorę Cię własnie tam, gdzie słońce dla nas wschodzi.

Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie wolniej płynie czas.

Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie szczęściu nic nie grozi'

23:17, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 31 marca 2008
brak tytułu.

Nie mam już siły. Nie daję rady. To wszystko mnie przerasta. Szkoła, dom, On... Wszystko jest źle. Wszystko robię nie tak. Mam dośc swojego życia, tego kim jestem, jaka jestem. W domu są ciągłe awantury, bo tylko mój kochany braciszek się liczy. To on jest najważniejszy. W sumie nie dziwię się, że matka nie chce takiej córki jak ja. Ale nienawidze jej za to. Za to, że nawet jak daję z siebie wszystko, zawsze jestem tą najgorszą. Nienawidzę tego świata. Mojej matki, brata za to jak mnie traktuje, ojca za to, że ma nas wszystkich gdzieś i poszedł sobie ch*j wie gdzie i od kilku lat nie daje znaku życia. Za to, że zapomniał o własnych dzieciach, że ich nie chciał, że je porzucił. Nienawidzę siebie za wszysto co robię. Za to, że żyję.

Chciałabym miec odwagę to skończyc. Próbowałam, ale się nie udało. Ale to były tylko prochy. Na bardziej drastyczne sposoby nie mam odwagi. Chciałabym, żeby potrącił mnie samochód. TIR najlepiej. Tak, żeby nie było już co zbierac. Wiem, że to wszystko jest chore, że ja jestem chora. Już nie mam siły walczyc. Nie daję rady.

Poddaję się. 

22:49, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 marca 2008
To co piękne nie może trwac wiecznie.

Cham. Perfidny kłamca. Oszust.

A ja myślalam, że w końcu się zmienił. Ale tacy jak on się nie zmieniają. Myślałam, że już będzie dobrze, cieszyłam się, że zaczyna się układac. Było cudownie kilka dni. Potem znów zaczęło się chamstwo. Woził się wieczorami ch**j wie gdzie, nie odbierał telefonu, odrzucał połączenia. Ciągle się na mnie darł, sypał takimi tekstami, że od razu zalewałam się łzami. Ale przysięgął, że skończył z tą Iwonką i z innymi pannami. Mówił, że nie ma z nimi kontaktu, że nawet one się do niego nie odzywają, nie piszą, nie dzwonią. Wierzyłam mu. Chciałam wierzyc. Ale jak zaczęło się psuc, jak znów zaczął byc chamski, wiedziałam, że coś jest nie tak. Jak się spotkaliśmy spytałam o te koleżanki. Twardo się trzymał swojej wersji. Gdy go wypytałam, poprosiłam, żeby potwierdził to co mówi. Chciałam, żeby mi pokazał telefon i udowodnił. Na początku nie chciał, ale nalegałam i ustąpił. I co tam znalazłam? smsy od Iwonki, a twierdził że nawet ona do niego nie pisze. Jej zdjęcia. Nie tylko jej, jeszcze kilku innych kurw. Jakieś smętne wierszyki na dobranoc, tapety z tekstami typu 'kręcisz mnie'. Oczywiście od tych kurw.  Najbardziej wkurzyło mnie to, że kłamał. Gdyby mi o tym poiwiedział byłoby lepiej. Ale nie, on wolał wciskac mi kit, kłamac prosto w oczy. A ja się głupia cieszyłam, że się w końcu układa. Jak to wszystko zobaczyłam to on stwierdził, że też musi coś na mnie znalesc. Że niby ja też go robiłam w chuja. Chyba ze dwie godziny sprawdzał mi grono i gg. I bardzo się zdziwił, gdy nic nie znalazł. Nie miał żadnych argumentów na swoją obronę, więc zaczął wymyślac, że na pewno mam 2 numery gg itp. Nie moze zrozumiec, że ja nigdy go nie zdradziłam, ine okłamałam. Bo go kocham. I wiem jak to boli. 

Chciałabym umiec tak jak on. Olac wszystko, miec to gdzieś. Nie cierpiałabym tak. Mam już dośc tych ciągłych kłamstw prosto w oczy, jego chamstwa. Tego, że nie mogę na niego liczyc w trudnych sytuacjach, że jestem z tym wszystkim sama.

Miałam nadzieję, że święta spędzimy razem. Że pojedziemy do niego, poleżymy przed telewizorem, posiedzimy z jego siostrą i rodzicami. Że w końcu spędzimy razem więcej czasu. Tak się cieszyłam. Ale całe święta spędziłam w domu, płacząc w swoim pokoju.

Wiem, ze muszę to skończyc raz na zawsze, ale nie potrafię. Gdybym tak bardzo go nie kochała, nie była od niego uzależniona, nie wybaczała tak łatwo. Gdybym tylko potrafiła znalesc w sobie tą siłę i odciąc się od niego. Ale ja go tak bardzo potrzebuję. Choc trochę czułości, ciepła, którego dawał mi tak niewiele, ale jednak czasami dawał. Chciałabym znalesc w kimś oparcie. Chciałabym móc na kimś polegac. Chciałabym, żeby ktoś mnie pokochał. I był zawsze obok. Tak po prostu. Ale chyba oczekuję zbyt wiele.

18:59, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 marca 2008
:*
kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham. KOCHAM! najbardziej na świecie. na zawsze. kropka.
14:55, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 marca 2008
:)

Jest dobrze. Mimo że tydzień temu... To co zrobił... Znów próbowałam się zabic. Chciałam to skończyc. To cierpienie. Żałuję, że mi się nie udało. Było w miarę dobrze a on się spotkał z tą kurwą Iwonką. I jeszcze esy od niej. Że chciałaby się do niego przytulic i obejrzec jakiś film. Że jest nago, że czeka kiedy przyjedzie do niej.

Ale jek zwylke mu wybaczyłam. Choc na samą myśl o tamtej niedzieli rozrywa mi serce. Wybaczyłam. I jest dobrze. Spotykamy się. Staram się nie myślec o tych jego koleżaneczkach. Ważne, że jest obok, że mogę się do niego przytulic. Tak bardzo go kocham, tak bardzo go potrzebuję. Wiem, że to chore, że nie powinnam. Ale nie umiem inaczej.

23:11, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (1) »
***

 Moja miłośc przeszła w wichr wiosenny -

W wichr wiosenny - me szaleństwo w burzę -

W burzę - moja rozkosz w dreszcz senny -

W dresz senny - moja wiosna w różę.

 

Z wichru spłynie moja miłośc nowa -

Miłośc nowa - z burzy szał wystrzeli -

Szał wystrzeli - sen rozkosz wychowa -

Wiosna wstanie z różanej kąpieli. 

 

                                          M. Pawlikowska - Jasnorzewska
 

23:00, szaro-rozowy-swiat
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lutego 2008
Kilka słów wyczytanych z zamkniętych ust...

Tęsknię jak cholera. Brakuje mi go. Wczoraj to skończyłam. Po raz setny chyba... Ale znów nie wytrzymałam. Znów te kłamstwa. Powiedziałam mu, żeby nie pisał do mnie, nie dzwonił. Może tak będzie lepiej.

W sumie to żadne wyjście z tej sytuacji nie jest dobre. Nie mogę byc z nim, bo na każdym kroku mnie okłamuje, rani. Nie mogę życ bez niego, bo go cholernie kocham. Nie możemy byc tylko przyjaciółmi, bo nie mogę patrzec na te jego jebane koleżanki. Za bardzo go kocham.

Nie mogę byc z nim, ale też nie mogę życ bez niego.

Pozostaje mi tylko jedno: nie życ w ogóle. Tak będzie najlepiej.

14:21, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 lutego 2008
.
I znów nie wiem co napisac. Brakuje mi słów... Było już tak dobrze. Byłam szczęśliwa. Prawie. Bo ciągle były te jebane koleżanki, ale starałam się nie myślec o tym. Chiałam sie cieszyc tym, że jest obok. Tym że mogę się do niego przytulic, że czuję go blisko siebie. Te trzy dni były cudowne. Ale to co piękne nie może trwac wiecznie. Trzy dni. Więcej nie wytrzymał. Znów ma gdzieś moje uczucia. Znów mnie rani. Znów to One są ważniejsze. Kolejne kłamstwa. Już dłużej nie mogę. Tak bardzo kocham...
22:08, szaro-rozowy-swiat
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lutego 2008
Przecież w marzeniach miało być lepiej...
Czuję ogromną pustkę. Próbuję coś napisac, ale mi nie wychodzi. Wszystko od razu kasuję, bo wydaje mi się głupie, bez sensu... Bo moje zycie już nie ma sensu. Wiem, że to nie moja wina. To on tyle czasu mnie okłamywał patrząc mi prosto w oczy. To on miał dziesiątki panenek na boku, a ja grzecznie siedziałam w domu, nie wychodziłam nawet na krok. Ale to właśnie ja tak bardzo cierpię. To ja nie mam siły życ. To ja nadal kocham. Mimo tych kłamstw, cierpienia. Kocham. I nie przestanę. Nie potrafię.
15:41, szaro-rozowy-swiat
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2